23 marca brałem udział w wycieczce klasowej do oczyszczalni ścieków w Dąbrowie Górniczej.
Przyjechałem do szkoły jak zwykle o godzinie 8, ale nie
miałem w tym dniu lekcji. Wyruszyłem wraz z moją klasą o godzinie 8:30
autokarem. Jechałem około 30 minut.
Kiedy autokar się zatrzymał wysiadłem i z ulgą
rozprostowałem nogi. Ustawiłem się z moim kolegą w parze i wówczas zauważyłem
dużą stertę ziemi. Wszyscy się śmiali, że to sterta odpadów pościekowych. I
mieli rację, bo kiedy przechodziłem obok tej góry zauważyłem tabliczkę z
napisem „Osad pościekowy”.
Najpierw udałem się z klasą do budynku głównego i zapoznałem
się z przewodnikami. Następne podzielono nas na kilka grup. Ja i moja grupa
zwiedziliśmy najpierw laboratorium, w którym badało się czystość wody. Pani
pokazywała różne substancje szkodliwe oraz nieszkodliwe dla naszego zdrowia,
skóry i życia. Mogłem powąchać te substancje i zrobić jeden eksperyment.
Połączyłem ze sobą dwie ciecze: wodę i niebieski płyn. Wlałem je do szklanego
cylinderka i wymieszałem dokładnie. Moje zaskoczenie było duże, bo niebieski płyn
przeistoczył się w zielony gęsty glut. Nie miał on żadnego zapachu. Kiedy
pracownicy laboratorium się odwrócili wsypałem do cylinderka pomarańczowy proszek,
który leżał na stoliku. Nagle z cylinderka uniósł się niebieski dym.
Zobaczyłem, że wszyscy zamarli w bezruchu, ale ja mogłem się normalnie
poruszać. Rozejrzałem się wokoło i się trochę przestraszyłem. Z dymu wyłonił
się Alladyn w niebieskiej czapce z daszkiem, który powiedział, że spełni moje
trzy życzenia, ale muszę je przemyśleć i powiedzieć w ciągu trzech minut.
Szybko zastanawiałem się, co wybrać, tak aby wszystkim było dobrze. Pierwszym
życzeniem było, żeby moi rodzice odnosili coraz większe sukcesy. Drugim życzeniem
było dostać nowy rower, a trzecim, żeby najbliższe wakacje były dla mnie
najlepsze na świecie. Alladyn powiedział „ Twoje życzenia zostaną spełnione.
Życzę miłego dnia!” i rozpłynął się w powietrzu. Dym w trzy sekundy wyparował,
a moi przyjaciele wraz z innymi osobami wrócili do normalności. Nikt niczego
nie zauważył.
Po zwiedzeniu laboratorium poszliśmy do niezbyt fajnego
miejsca, gdzie cały czas mocno śmierdziało i nie dało się wytrzymać. Było to
miejsce, gdzie oczyszczało się rury z odpadków komunalnych. Zatykałem nos, tak
jak moi koledzy i przyglądałem się z co najmniej 3 metrów. Nikt nie chciał
podejść bliżej, wcale się temu nie dziwię, ale i tak najgorsze było miejsce,
które nazwałem z kolegami „rzeką odchodów”, ponieważ płynęło tam dużo kału.
Ostatnią atrakcją była gra podsumowująca wycieczkę. Chodziło
w niej o to, żeby odpowiadać na pytania związane z oczyszczaniem wody. Ja i
moja drużyna zdobyliśmy drugie miejsce, a pierwsze zdobyła drużyna Michała.
Wycieczka trwała do godziny 12, a o 12:30 wróciłem do szkoły
autokarem. Zjadłem obiad i czekałem na tatę, aż mnie odbierze ze szkoły.
Wycieczka bardzo mi się podobała, ponieważ mogłem poznać
proces oczyszczania wody. To wcale nie jest takie łatwe i przyjemne, jak mi się
wydawało.
źródło: http://www.dabrowskie-wodociagi.pl/firma-w-obiektywie.aspx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz